Zamiast afirmacji potrzebujesz brutalnej szczerości
- 9 lip
- 3 minut(y) czytania

Nie sprzedam Wam dzisiaj opowieści o paleniu szałwii przy pełni księżyca. Nie będę namawiać do zapisywania manifestów w różowych notesach ani powtarzania przed lustrem magicznych formułek, które mają nagle przyciągnąć do Waszego życia miliony. Tak, to prawda, że nasze myśli kreują rzeczywistość, ale nie potrzebujemy do tego marketingowych gadżetów. Chyba że po prostu lubimy je czysto estetycznie – wtedy to zupełnie w porządku. Ale jeśli wydaje nam się, że naprawdę potrzebujemy kolejnego mentoringu w absurdalnym tonie pod hasłem: afirmuj swój intelekt, to dałyśmy się zmanipulować. Jeśli chcesz być mądrzejsza, to wiedzę zacznij zdobywać. Za myślą powinno iść działanie i mam wrażenie, że z takimi rzeczami jest jak z trupem w szafie – im głębiej kopiemy, tym robi się gorzej.
Żebyśmy nie oszalały od natłoku bodźców, w strukturach naszego mózgu działa coś, co w neuronauce nazywa się tworem siatkowatym. To on przepuszcza do świadomości tylko te informacje, które uzna za istotne dla Ciebie. Sam w sobie jest zupełnie neutralny – to od Ciebie zależy, jakie nadasz mu znaczenie, ponieważ uczy się on na podstawie dominujących w Twojej głowie myśli.
Jeśli od rana karmisz swój mózg narracją pełną narzekania, uwierz mi, Twój dzień nie będzie lepszy. Nie w każdym miejscu na świecie wschód słońca wygląda tak samo. W norweskim miasteczku Rjukan, ze względu na położenie w głębokiej dolinie, od września do marca promienie słoneczne w ogóle nie docierają do mieszkańców. I dokładnie tak samo żaden pozytyw nie przebije się do Twojej głowy, jeśli sama go odetniesz. Dostajesz to, na czym się skupiasz.
Zaprojektujmy porażkę! Weźmy rynek randkowy – sferę, w której, jak w wielu kluczowych momentach życia, często masz tylko jeden strzał. Albo wyjdzie dobrze, albo więcej się nie zobaczycie. Idziesz na spotkanie z kimś nowym, ale w Twojej głowie od progu krąży myśl, że i tak wyjdziesz na nudziarę, że nikomu nie możesz ufać, że znowu stracisz czas. Zamiast wejść w interakcję z otwartą głową, siadasz z założonymi rękami. Druga osoba podświadomie odbiera tę obronną energię i również się wycofuje.
W psychologii ten mechanizm dość dobrze pokazuje klasyczny eksperyment dr. Marka Snydera. Badacz udowodnił, że kiedy idziemy na spotkanie z góry założoną tezą na temat drugiej osoby lub samej siebie, podświadomie zachowujemy się tak, by wyciągnąć z rozmówcy zachowania potwierdzające nasze uprzedzenia. Rozmowa na randce nie zawsze musi się kleić, ale lepiej, żeby różniły Was wizje na życie niż głupie założenia. Kiedy spotkanie staje się średnio udane, wracasz do domu, pijesz herbatę i z satysfakcją triumfujesz. Wiedziałaś, że ludzie są beznadziejni. A ja zapytam: po co i jaki w tym sens? Wcale nie miałaś racji. Po prostu krok po kroku, własnymi myślami napisałaś scenariusz tej porażki, a potem odegrałaś go bezbłędnie.
Największym problemem współczesnego świata jest to, że dałyśmy sobie wmówić, iż myśli są niezależnymi bytami, które po prostu pojawiają się w naszej głowie i na które nie mamy żadnego wpływu. To najwygodniejsza wymówka, by pozostać w bezpiecznej roli ofiary. Łatwiej jest przecież powiedzieć, że „taki już mój los”, niż wziąć realną odpowiedzialność za swoje nastawienie, ale na nastawieniu się nie kończy. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie czemu negatywne scenariusze wprowadzamy w życie częściej niż te dobre. Cóż, pójście za lękiem to droga najmniejszego oporu. Ten pozytywny scenariusz wymaga jednak wysiłku.
Według globalnych raportów organizacji takich jak International Coaching Federation rynek coachingu rośnie w tempie około 10–15% rok do roku. Szacuje się, że w samych social mediach liczba kont oferujących mentoring czy afirmację sukcesu rośnie lawinowo, generując miliony odsłon każdego dnia. Nie twierdzę, że nie ma dobrych coachów, którzy rzeczywiście zaczęli tę pracę z pasji. Niemniej wielu z nich obiecuje gruszki na wierzbie. Coś, co wymaga czasu, potu i często zmierzenia się z własnym cieniem zmienia się w produkt idealny: „Nie musisz ciężko pracować, po prostu zmień wibracje i afirmuj swój sukces”.
Kupujemy te kursy, bo nasz mózg już wtedy dostaje iluzję działania. Ale umówmy się, kupienie e-booka o manifestacji albo drogiego kursu jest łatwiejsze niż realna praca nad sobą. Czujemy, że „coś robimy” ze swoim życiem, podczas gdy w rzeczywistości nie zmieniłyśmy absolutnie nic oprócz stanu konta bankowego.
Czasem bardziej niż kolejnego magicznego kamienia na szczęście potrzebujesz brutalnej, wręcz ostrej szczerości wobec samej siebie. Zmiana myślenia to ciężka, codzienna robota rzemieślnicza. Kiedy jednak zamiast karmić swoje neurozy i lęki, zaczniesz projektować odważniejsze scenariusze, zauważysz jedną rzecz: świat na zewnątrz zawsze będzie chaotyczny, nieprzewidywalny i pełen wyzwań. Ale to Ty decydujesz, czy będziesz reżyserką, czy dostaniesz rolę sierotki Marysi.
Komentarze