top of page

Słowa, których wszyscy potrzebujemy. Bez coachingowego lukru i banalnych haseł

13 sie
2 minut(y) czytania

Nie przepadam za motywacyjnymi coachami. Wszystko, co mówią, wydaje mi się zazwyczaj oklepane, mało odkrywcze i po prostu odklejone od codziennej rzeczywistości. Męczy mnie ten sztuczny entuzjazm, nawoływanie do „wychodzenia ze strefy komfortu” i przekonywanie, że wystarczy wstać o piątej rano, by pokonać swoje demony. Życie tak nie działa. Jest bardziej skomplikowane, bywa ciche, a czasem po prostu ciężkie.


A jednak czasami każdy z nas potrzebuje po prostu usłyszeć coś miłego. Coś, co nie jest poradą biznesową ani instrukcją, jak stać się „lepszą wersją siebie”, ale zwykłym plasterkiem na zmęczoną głowę. Nieważne, na jakim etapie życia teraz jesteś i z jakimi problemami się mierzysz – po prostu to przeczytaj. Być może to jest właśnie ten moment, w którym powinieneś na chwilę zwolnić.

Każdy ma swoje tempo i zaczyna z innego miejsca – nie porównuj się do innych

Ktoś w Twoim wieku kupuje mieszkanie, ktoś inny zakłada firmę albo buduje rodzinę. Łatwo jest myśleć, że przegapiło się swój moment, że jest się gorszym, niewystarczającym i że utknęło się w miejscu, podczas gdy reszta świata pędzi do przodu.


Nie ma jednego uniwersalnego zegara, który odmierza czas na życiowy sukces. Każdy z nas startował z zupełnie innej pozycji, z innym bagażem doświadczeń, wrażliwości i cichych trudności. To, że ktoś inny biegnie szybciej, nie oznacza, że Ty idziesz w złym kierunku.

Masz prawo być zmęczony. Nawet jeśli „nic takiego” dzisiaj nie zrobiłeś

Coraz więcej osób wychodzi z założenia, że musi zasłużyć na odpoczynek. Tłumaczymy się przed sobą, gdy leżymy na kanapie: „Ale przecież nie przepracowałem dzisiaj 12 godzin, dlaczego jestem padnięty?”.


Prawda jest taka, że najwięcej energii zjada nie praca fizyczna, ale stres, zamartwianie się o przyszłość, leczenie cichych ran i bycie wsparciem dla innych. Psychiczne zmęczenie jest tak samo realne jak to fizyczne. Nie musisz usprawiedliwiać swojego braku sił ani traktować odpoczynku jak nagrody. Po prostu sobie na niego pozwól.


Nie ze wszystkiego musisz wyciągać „życiową lekcję”

Przekonanie, że każde cierpienie, każda trudna relacja i każda porażka miały wydarzyć się „po coś”, bywa nad wyraz przytłaczające.


Czasami rzeczy po prostu się psują. Czasami ktoś zachowuje się wobec nas nie w porządku, a sytuacje są po prostu do bani. Nie musisz na siłę szukać w tym głębszego sensu ani być wdzięczny za swoje traumy. Masz prawo po prostu czuć złość, smutek i rozczarowanie. Dopiero gdy pozwolisz sobie na przeżycie tego bez presji dorabiania do wszystkiego filozofii, zyskasz prawdziwy spokój.


Jesteś znacznie lepszym człowiekiem, niż myślisz o sobie w swoje najgorsze dni

Mamy tendencję do oceniania siebie przez pryzmat naszych najsłabszych momentów. Pamiętamy każdą gafę, każde krzywe słowo wypowiedziane w złości, każdą chwilę słabości. Tworzymy z tego własną, krzywdzącą definicję.


Ale zapominamy o tym, jak traktujemy innych, gdy nikt nie patrzy. O cichej życzliwości, o tym, że potrafimy słuchać, że próbowaliśmy, chociaż było ciężko. Twoje najgorsze 5 minut nie definiuje tego, kim jesteś przez pozostałe 99% czasu. Wybacz sobie to, co stało się w emocjach.

Nie musisz wiedzieć, co będzie dalej

Brak planu na najbliższe pięć lat nie jest przestępstwem. Nie musisz mieć gotowej odpowiedzi na pytanie: „gdzie widzisz siebie za chwilę?”. Czasami największym sukcesem jest po prostu przetrwanie dzisiejszego dnia. Skupienie się na najbliższej godzinie, na wypiciu ciepłej herbaty, na dotrwaniu do wieczora. Nieznośna presja posiadania wizji przyszłości często paraliżuje nas najbardziej. Pozwól sobie na brak odpowiedzi. Dziś wystarczy, że po prostu jesteś.



 
 
 

Komentarze


bottom of page