top of page

Nie sztuką jest pracować dużo. Odpuść i zdobywaj świat od jutra

30 sie
3 minut(y) czytania


Dzisiaj to dzisiaj, a jutro od nowa będziemy zdobywać świat. Może gdyby rodzice częściej nam to powtarzali, potrafilibyśmy sobie odpuścić i wymyślić siebie na nowo.


Coś, z czym myślę, że nie radzi sobie większość ludzi, to poczucie porażki i nauka odpuszczania. A jedno dosyć ściśle wiąże się z drugim, bo to, że odpuścimy, nie musi koniecznie sugerować porażki. Czasami jest to konieczny etap, który doprowadzi nas do czegoś lepszego. Ale nigdy nie przekonasz się o tym tak mocno, jak na własnej skórze. Najczęściej Cię ona zapiecze, ale pamiętaj: zawsze możesz rzucić wszystko i zacząć od nowa. Czasami lepiej na tym wyjdziesz.


Ale dlaczego o tym piszę? Za mną dwa intensywne miesiące pracy na praktycznie trzy etaty. To wyszło trochę z przypadku, trochę z chciwości, bo któż nie chciałby zarabiać więcej, a trochę z braku wyobraźni. Bo łapanie kilku srok za ogon i wmawianie sobie „dam radę, jakoś to będzie” po prostu nie może się udać. Może Ci to dawać pozorne poczucie kontroli. Ale będzie ono trwało tylko krótki moment. Taki stan ciągłego pośpiechu staje się uzależniający, ale daje tylko złudzenie wysokiej produktywności. To kwestia czasu, aż zacznie on zjadać własny ogon, a Ty odpłacisz to snem, zdrowiem, relacjami i własnym samopoczuciem.


Wpadłam w takie błędne koło wyczerpania do tego stopnia, że ciało zaczęło reagować gorszym stanem cery, brakiem siły na cokolwiek innego, opryszczką, chorobą i ogólnym przeciążeniem. Najlepsze w takim łapaniu srok za ogon jest to, że nie doprowadzisz żadnej rzeczy do końca, co mocno potrafi uderzyć w poczucie sprawczości czy samoocenę. W końcu odpuściłam. Na naukę odpuszczania chyba nigdy nie jest za późno, ale kto wie, ile bym w tym trwała, gdybym nie miała zmienić kursu z uwagi na inne czynniki. Kto wie, ile z nas wpada w ten szalony pęd i czasami nie umie nawet go nazwać, przyzwyczajając się do niego albo znajdując na niego setki wytłumaczeń. To trochę jak z toksyczną relacją. Wiesz, że jest niezdrowa, ale tłumaczysz sobie, że jest Ci potrzebna. Potrwa to jeszcze chwilę, a potem na pewno wszystko się zmieni. Sami dla siebie jesteśmy najgorszymi katami.


A jeśli chodzi o pracę, warto zmienić swój mindset tylko o jedną myśl: nie warto ciężko pracować, trzeba pracować mniej, a mądrzej.


Mądra praca zaczyna się w głowie od priorytetyzowania czynności, które przyniosą najwięcej korzyści, często kosztem innych, i to są straty, na które należy przystać. Bo powtórzę to po raz ostatni – nie da się złapać wszystkich srok za ogon bez płacenia za to najwyższej ceny. Żeby pracować mądrzej, trzeba pracować kreatywniej, a kreatywność nie rodzi się z nadgodzin. Nie sztuką jest pracować dużo. Najlepsze pomysły przychodzą wtedy, gdy pozwalamy sobie na odpoczynek.


Niestety nie będę Wam mówić, że work-life balance to złoty klucz do sukcesu, bo osobiście nie wiem, ile w nim prawdy i na ile faktycznie jesteśmy w stanie go osiągnąć. Na pewno jeszcze przyjdzie mi w życiu dużo pracować, ale ta ilość ma mieć określony cel, który przyniesie więcej korzyści niż strat. Najłatwiej będzie to zobrazować zasadą Pareto, która mówi, że 20% wysiłku daje 80% efektów.


Na przykład wyobrażam sobie, że mój dzień to wielki stół pełen dwudziestu różnych dań. Na dobrą sprawę mam tylko dwie ręce i jeden żołądek. Jeśli rzucę się na wszystko na raz – po godzinie będę zmęczona i przejedzona, a tak naprawdę nie zjadłam nic porządnego i nie byłam w stanie nawet odróżnić smaków. Ale jeśli zamiast tego skupiłabym się na dwóch daniach, które dadzą sytość i wartość (to te kluczowe 20%), to zjem je ze smakiem. Coś na babcinej zasadzie: zjem mięso, a zostawię ziemniaczki. To ciekawe, jak psychologicznie wszystko jest ze sobą powiązane. Bo właśnie ja nigdy nie umiałam marnować jedzenia i zawsze musiałam zjadać wszystko. Ale to nie jest dobre i mam nadzieję, że uświadomicie to sobie, zanim Wasz organizm zrobi to za Was.

 
 
 

Komentarze


bottom of page