Jak nauczyć się stawiać granicę w relacjach i ogólnie w życiu?

Zawsze byłam raczej osobą, dla której stawianie granic było czymś naturalnym. Nigdy nie potrzebowałam szczególnej uwagi ani nie zależało mi na tym, żeby wszyscy mnie lubili. W końcu jednak przyszedł moment, w którym wyznaczanie własnych granic przestało być dla mnie takie oczywiste.
Przez większość życia wydawało mi się, że mam ten temat całkowicie opanowany. Nie miałam problemu z mówieniem „nie”, nie czułam paraliżującego strachu przed odrzuceniem, a opinia ludzi, którzy nie potrafili zaakceptować moich zasad, zupełnie na mnie nie wpływała. Wydawało mi się wtedy, że asertywność mam po prostu we krwi.
Dopiero z czasem zrozumiałam, że moje naturalne stawianie granic często wynikało z pewnego stopnia niezależności, a momentami wręcz z zamykania się na innych ludzi. Prawdziwe wyzwanie pojawiło się dopiero wtedy, kiedy zaczęłam wchodzić w głębsze relacje. To właśnie w nich zrozumiałam, że stawianie granic nie zawsze jest takie proste i czasem wymaga znalezienia równowagi między dbaniem o innych a dbaniem o samą siebie.
Wszystko zmienia się, kiedy na naszej drodze spotykamy osoby, na których naprawdę nam zależy.
Bardzo łatwo jest postawić granicę komuś obcemu, ale prawdziwe wyzwanie zaczyna się wtedy, kiedy musimy odmówić przyjaciółce, która przechodzi trudny kryzys, albo szefowi, który dokłada nam kolejne obowiązki zawodowe.
Zauważyłam u siebie moment, w którym, chcąc być dobrą i wyrozumiałą osobą, zaczynałam powoli naginać własne zasady. Tłumaczyłam sobie w duchu, że przemilczę daną sprawę albo że dam radę jeszcze trochę wytrzymać. Być może znasz to uczucie, bo właśnie w ten sposób łatwo wejść na niebezpieczną równię pochyłą, na której stopniowo tracimy kontrolę. Kiedy zgadzamy się na wszystko, możemy zacząć tracić kontakt z własnymi potrzebami, wartościami i tym, czego tak naprawdę chcemy.
Jeśli wychowali Cię emocjonalnie niedojrzali rodzice, stawianie granic może być dla Ciebie szczególnie trudne. Możesz nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, w którym momencie powinny zostać postawione. Mnie w zrozumieniu tego mechanizmu niesamowicie pomogła książka „Dbałość”. To właśnie tam znalazłam cytat, który szczególnie utkwił mi w pamięci:
„Nieustalanie granic jest zdradą wobec samego siebie”.
Nawet jeśli z natury jesteś osobą asertywną, życie co jakiś czas stawia Cię w sytuacjach, w których granice zaczynają się rozmywać. Lęk przed konfliktem oraz utratą relacji potrafi skutecznie powstrzymać nas przed działaniem. Boimy się, że jeśli powiemy głośne „stop”, druga strona po prostu się obrazi albo uzna nas za egoistów.
Przez długi czas myślałam również, że stawianie granic oznacza budowanie wielkiego muru. Dziś wiem, że to błąd. Granica nie jest murem, który ma odciąć nas od świata, lecz drzwiami z bezpiecznym zamkiem, do którego to my mamy klucz.
Przełomem było dla mnie zrozumienie, że stawianie granic to ciągły proces, a nie jednorazowa decyzja. Zanim mój mózg zdąży znaleźć logiczne wytłumaczenie danej sytuacji, moje ciało często reaguje wcześniej. Napięty żołądek, niepokój czy zmęczenie na samą myśl o jakimś spotkaniu bywają dla mnie sygnałami, że warto zatrzymać się i zastanowić nad tym, czego naprawdę potrzebuję.
Kiedyś czułam dziwny przymus usprawiedliwiania przed całym światem każdej swojej decyzji. Dziś wiem, że krótkie „nie” może być w pełni wystarczające i nie potrzebuje długiego elaboratu ani szczegółowego uzasadnienia.
Musiałam zrozumieć, że nigdy nie zadowolimy wszystkich i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał swoje „ale”. Po co zresztą mieliby nas lubić wszyscy? Przecież nawet my sami mamy w życiu osoby, za którymi po prostu nie przepadamy.
Kiedy stawiasz zdrową granicę, druga osoba może być na Ciebie zła lub rozczarowana i ma prawo tak się czuć. Nie oznacza to jednak, że musisz natychmiast ratować jej humor kosztem własnego spokoju.
Dziś patrzę na stawianie granic zupełnie inaczej niż kiedyś. To nie jest już dla mnie tylko kwestia twardego charakteru czy umiejętności powiedzenia „nie”. To przede wszystkim jedna z najważniejszych lekcji szacunku do samej siebie.
Komentarze