top of page

Dlaczego po seansie „Off-Campus” wszystkie chcemy Garretta Grahama? 

  • 21 cze
  • 2 minut(y) czytania

Co jakiś czas w kulturze popularnej dochodzi do niespodziewanych zwrotów akcji. Kiedy kilka niezależnych trendów nagle nakłada się na siebie, mamy do czynienia z narodzinami nowego wzorca kulturowego – odpowiedzią na to, czego odbiorca podświadomie, wręcz desperacko oczekuje.


Obejrzałam młodzieżowy serial Off-Campus jednym tchem, bez przerwy na siku. Zaraz potem poleciłam go wszystkim koleżankom i teraz – umówmy się – wszystkie chcemy mężczyzny takiego jak Garrett Graham. A może powiem przewrotnie, wszystkie chcemy być z mężczyzną, który kocha jak kobieta. 


Bo Garrett jawi się jako światełko w tunelu dla mężczyzn XXI wieku, przynajmniej jeśli analizujemy współczesną popkulturę z gatunku Young Adult. Tylko że z Garrettem jest jeden zasadniczy problem: on nie istnieje. Jest podręcznikowym ucieleśnieniem popkulturowego zjawiska "written by a woman" – czyli postacią stworzoną przez kobietę, skrojoną idealnie pod nasze emocjonalne potrzeby. Można by się zastanawiać, czy wysyp takich bohaterów nie wywinduje kobiecych standardów na wysokość dawnych księciów z Disneya. Choć bądźmy ze sobą szczere: disneyowscy królewicze pod względem złożoności psychologicznej byli raczej płascy jak naleśnik. Garrett to zupełnie inna liga. I choć trudno tu mówić o całkowitej nowości w historii literatury, to w kontekście ostatnich dekad przeżywamy mocny zwrot akcji.


Przez lata popkultura karmiła nas romantyzowaniem toksyczności. Era bad boyów – tych wszystkich mrocznych, straumatyzowanych chłopców, których trzeba było „naprawić” miłością – wmówiła nam, że motyle w brzuchu to synonim lęku i niepewności. Przeżywałyśmy te niebezpieczne, pełne emocjonalnego rollercoastera relacje w bezpiecznej przestrzeni ekranów i książkowych stron. I tylko dlatego, to było w porządku.


Dziś, po latach tej emocjonalnej huśtawki, w kulturze następuje masowe przebudowanie priorytetów. Muszę nawiązać tutaj do stylów przywiązania, bo tak naprawdę to ten bezpieczny jest idealny do tworzenia zdrowego związku. Mówimy o Garreccie, ale spójrzmy na Hannah. W tradycyjnych, starszych romansach bohaterka z jej przeszłością byłaby zniszczona i krucha. Tutaj mimo traumatycznych przeżyć, Hannah nie jest projektem do naprawy. Ona sama, z godnością, przerobiła swoją lekcję. Co więcej, daje nam bezcenną lekcję z psychologii granic. W momencie, gdy ktoś próbuje naruszyć jej strefę komfortu, nie ucieka w toksyczne gierki ani w milczenie. Mówi o tym prosto w twarz. To podręcznikowa, dojrzała asertywność, z której my – jako odbiorcy – możemy i powinniśmy czerpać garściami.


Hannah i Garrett pokazują nam nowy układ sił. Taki, w którym czuć bezpieczeństwo. Rozpoczyna się mainstreamowa era, w której chcemy postrzegać miłość jako coś kojącego, stabilnego i – w tym najpiękniejszym sensie – prostego. A czy istnieją faceci tacy jak Garrett? Pozostawiam do rozważań. Wiele kobiet przysięga, że tak; jeszcze więcej mówi, że nie. Ale nawet jeśli Garrett jest tylko zbiorową, kobiecą fantazją, to spełnia dziś kluczową rolę merytoryczną i terapeutyczną. Przesuwa granicę tego, na co jako kobiety się zgadzamy. Jeśli dzięki niemu możemy podnieść swoje standardy na tyle, by bez mrugnięcia okiem unikać przemocowych, niedostępnych emocjonalnie i toksycznych relacji – to jest to krok w absolutnie najlepszą stronę. Dlatego na chwilę odrzucę swój cynizm i powiem jedno: wpuszczajmy do popkultury jak najwięcej takich Garrettów. 


 
 
 

1 komentarz


Kristina Kasian
Kristina Kasian
29 cze

Obejrzałam ten serial w mgnieniu oka, choć na co dzień wcale nie jestem fanką seriali. Jestem też zachwycona męskimi postaciami. Chyba nawet bardziej przyjaciółmi Garretta niż samym Garrettem.😏 Owszem, jest bardzo atrakcyjny, ale pozostaje dla mnie dość kontrowersyjną postacią.

Na początku był przecież typowym bad boyem – sypiał z przypadkowymi dziewczynami i wykorzystywał uczucia tej, która była w nim zakochana. Wszystko to trwało do momentu, aż zakochał się w Hannah.

I tu pojawia się moje pytanie: czy ten serial znowu nie promuje tego samego schematu? Czyli bad boy zyje swoje najleprze zycie kawalerskie, a potem zmienia się dla tej jedynej, w której się zakochał?

Polub
bottom of page