top of page

Co zostawimy naszym bliskim, kiedy nas już nie będzie – na pamiątkę?

3 wrz
2 minut(y) czytania

Co zostawimy po sobie w spadku na pamiątkę, jeśli kupujemy na jeden sezon, a zdjęcia trzymamy w chmurze?

Nawinęła mi się ostatnio taka myśl – zupełnie znienacka.


Kiedyś nasze babcie zostawiały po sobie futra, które przetrwałyby kolejne pokolenie, solidne drewniane meble kupowane z myślą „na lata”, biżuterię przekazywaną z matki na córkę czy grube albumy ze zdjęciami. Nasze babcie żyły w czasach pełnych niedostatku, a mimo to – a może właśnie dlatego – rzeczy, które posiadały, miały ogromne znaczenie. Nie były tylko przedmiotami. Miały swoją historię, zapach i charakter. Naprawiano je, szanowano i nierzadko po prostu przeżywały swoich właścicieli.


A co my po sobie zostawimy?


Mamy dziś wszystkiego o wiele więcej, ale coraz mniej rzeczy zostaje z nami na długo. Meble z płyty, które ledwo wytrzymują dwie przeprowadzki, poliestrowe bluzki tracące fason po kilku praniach czy plastikowe dodatki na jeden sezon. Kupujemy, używamy, a potem wymieniamy na nowsze – często nawet nie dlatego, że coś się zepsuło, ale po prostu przestało być modne. Zamiast historii zostawiamy po sobie po prostu kolejne śmieci do wyrzucenia.


Najbardziej porusza mnie jednak to, co dzieje się ze wspomnieniami. Kiedy ostatnio trzymałaś w rękach papierowe zdjęcie z zagiętym rogiem i datą zapisaną długopisem na odwrocie? Dziś mamy tysiące cyfrowych kadrów w chmurze i robimy ich więcej niż kiedykolwiek. A jednocześnie coraz mniej z nich naprawdę zachowujemy. Wystarczy, że zgubi się telefon, padnie dysk albo wygaśnie konto, i nagle nie zostaje nam nic.


Dziedzictwo to przecież nie tylko antyki czy kosztowna biżuteria. To stary, poplamiony mąką zeszyt z przepisami babci, listy przewiązane wstążką czy wyszczerbiona filiżanka, z której piło się każdą niedzielną kawę. Dziś rzadko piszemy listy – mamy szybkie wiadomości. 


A przecież wciąż to te najzwyklejsze, naznaczone pamięcią rzeczy znaczą dla nas najwięcej. Do dziś moim ulubionym kubkiem nie jest ten nowy i designerski, ale ten, który przywołuje konkretne, miłe wspomnienia. Stara komoda czy zegarek po dziadku opowiadały kiedyś historię o człowieku, który ich używał. A co za trzydzieści lat opowie o nas plastikowy gadżet z marketu? Prawdopodobnie nic.


Jeśli czytasz ten tekst, potraktuj go jako mały znak od losu. Może warto kupić jedną porządną rzecz zamiast pięciu byle jakich? Wywołać w końcu zaległe zdjęcia i wkleić je do tradycyjnego albumu? A może usiąść z długopisem i własnoręcznie przelać ulubione przepisy na papier?


Mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat ktoś weźmie do ręki naszą pamiątkę i po prostu poczuje ciepło. Poczuje, że to należało do kogoś bliskiego, miało swój dom, swój czas i swoją historię.


 
 
 

Komentarze


bottom of page